Porto Cervo, miasteczko turystyczne znajdujace sie po wschodniej czesci Sardynii, oblane szmaragdowym morzem,cieszace sie ogromna popularnoscia wsrod osob z grubym, ale to bardzo grubym portfelem, i 6 cyfrowymi kontami w banku!
Luksus, luksus i jeszcze raz luksus!
Markowe sklepy, ktorych taka koncentracje widzialam chyba w Paryzu, eleganckie wystawy sklepowe zapraszaja do wejscia jedynie to ceny delikatnie odstraszaja.
Port wypelniony luksusowymi jachtami, restauracje, ktore serwuja kawior i szampana w poludnie jako aperitivo..
Zyc nie umierac, na ulicach oczywiscie oprocz ciekawskich turystow z mniej zasobnym portfelem, ktorych przywiodla tu jedynie czysta ciekawosc ( w tym moja osobe) widac lasencje wyszmirowane jak na wybieg D&G, w towarzystwie czarnych garniakow od Armaniego.
Hotele ciezko je znalesc, bo po co wynajmowac pokoj hotelowy jesli sie ma jacht, na ktorym znajduja sie wszelkiego rodzaju udogodnienia lepsze niz w pieciu gwiazdkach ( kucharz, sprzataczka, kelner)
Rankiem wyplywa sie na glebsze wody, aby zarzyc troche slonca z daleka od wscibskich oczu, a wieczorem wbija sie do portu i zaczyna sie LA BELLA VITA!!
Restauracje, potem obowiazkowo jakis bardzo IN i kosmicznie drogi klub, zabawa do bialego rana.
Rolls Rolls z osobistym szoferem ( stoja do wynajecia) zawioza nas, gdzie tylko dusza zapragnie.
Eh to jest zycie :)
No nic zostawiam was ze zdjeciami: